Hommie Hommie
Odlotowe przygody
Hommie na łapkach pod gwiazdami, w tle mała rakieta
Maria Andrychiewicz

Odlotowe
przygody

Hommie

Hommie na kanapie w słonecznym salonie, obok otwarta książeczka
Hommie nie jest zwyczajnym pieskiem.

Dlaczego? Dowiecie się z tej książeczki.

Zaczyna się czarnym noskiem, a kończy zakręconym ogonkiem. Uszka fruwają, jak biegnie.

Hommie03

Mój piesek
nazywa się Hommie.


Mój piesek nazywa się Hommie i jest czarno-brązowy – wygląda trochę jak jamnik, a trochę jak doberman. To psia dziewczynka, jest śliczna, ma piękne oczy i wyjątkowo duże uszka, które fruwają, jak biegnie. Zaczyna się czarnym noskiem, a kończy zakręconym ogonkiem. Kiedy o czymś myśli, spogląda raz w lewo, a potem w prawo, śmiesznie wtedy wygląda. Bardzo kocham mojego pieska.

Hommie nie jest zwyczajnym pieskiem. Dlaczego? Dowiecie się, jak przeczytacie tę książeczkę.

Babcia Marysia często opowiada mi bajki o Hommie przed zaśnięciem, ale to ja jej mówię, o czym chciałbym, żeby były. Sam także dużo dodaję albo zmieniam. Wszystkie bajeczki są odlotowe – tak samo jak moja Hommie.

Imię Hommie pochodzi z języka angielskiego, gdzie Homie czyta się właśnie Hommie. To słowo oznacza ziomka, dobrego kumpla, kogoś bardzo nam bliskiego.

Spis bajek04

Dziewięć odlotowych
przygód.


Kliknij bajkę — skocz do niej

Hommie w białym skafandrze unosi się w kosmosie przy Ziemi
Kosmos
W kosmosie06

Hommie
w kosmosie


Hommie lubiła oglądać w telewizji programy o kosmosie. Często myślała sobie, jak tam w tym niebie musi być pięknie, i marzyła, a nawet często śniła, że tam jest. Trochę jej było smutno, że nie wie, jak się tam dostać i spoglądała w górę na niebo.

O jej marzeniu dowiedziała się Pieskowa Wróżka, a że Hommie była dobrym pieskiem, to postanowiła jej pomóc.

Kiedyś, jak Stefanek był w przedszkolu, a Ola pojechała do pracy, Pieskowa Wróżka pojawiła się nagle u Hommie. Ona od razu wiedziała, kim jest i grzecznie ją przywitała.

– Pieskowa Wróżko, jak dobrze, że do mnie przyszłaś! Czekałam na Ciebie. Śniłaś mi się wiele razy.

Pieskowa Wróżka miło się uśmiechnęła. Wyglądała jak normalny piesek, ale z jedną różnicą – miała przezroczyste skrzydełka jak ważka, które się mieniły, różdżkę i piękne niebieściutkie oczy.

– Teraz spełnię twoje marzenie. Polecisz w kosmos – powiedziała.

Hommie w małej rakiecie z zielonym i czerwonym guzikiem, Ziemia w dole
W kosmosie08

Hommie trochę się bała, ale bardziej jednak cieszyła się. Wróżka powiedziała coś cichutko, machnęła czarodziejską różdżką i Hommie nagle znalazła się w rakiecie. Takiej niedużej, tylko dla niej, tam było miejsce na jej nosek i uszka, żeby sobie mogły pofruwać, jak już będzie leciała. W środku były tylko dwa guziki – jeden do startu, a drugi do lądowania, jak już wróci z nieba na ziemię.

Pieskowa Wróżka życzyła Hommie udanej podróży w kosmos i kazała jej nacisnąć zielony guzik, czyli „start”. Rakieta wystartowała z Hommie. Bardzo szybko zaczęła unosić się nad ziemią. Hommie tylko zauważyła, jak jej domek robi się coraz mniejszy, zobaczyła piękne niebieskie niebo z białymi chmurkami, a potem wszystko stało się czarne – bo w kosmosie jest zupełnie ciemno.

Ale tak naprawdę nie było czarno, tylko przepięknie. Gwiazdy świeciły na złoty kolor, wszędzie było ich pełno – jak mieniące się guziczki.

Z daleka zobaczyła Ziemię, która była tak piękna, że Hommie aż popłynęły dwie łezki ze szczęścia. Nigdy nie widziała czegoś tak pięknego. I zobaczyła jeszcze coś… To było świecące i jakby tańczyło koło Hommie – jak świetliste, srebrzyste dymki. Hommie wiedziała, co to jest – to były anioły.

Był też jej anioł – od razu go rozpoznała, też był świetlistym dymkiem. Rozpoznała go po małym świecącym ogonku. Podpłynął do niej i mocno przytulił Hommie, która była bardzo szczęśliwa, że spotkała swojego pieskowego anioła.

W kosmosie09

Potem anioły odleciały, a Hommie postanowiła na chwilę wyjść z rakiety i polatać sobie trochę w kosmosie. W przestrzeni kosmicznej, gdzie panuje stan nieważkości, nie trzeba biegać ani chodzić – tam się jakby pływa.

Początkowo Hommie nie wiedziała, jak się poruszać w kosmosie, ale potem szybko zrozumiała i pływała sobie we wszystkich kierunkach.

Akurat wschodziło słońce, inaczej jak na Ziemi – to było tak nieziemsko piękne zjawisko, Hommie była zachwycona.

Potem wróciła do rakiety, bo wiedziała, że musi wrócić na Ziemię, zanim Ola wróci z miasta, a Stefanek z przedszkola. Nacisnęła czerwony guzik, rakieta odwróciła się i zaczęła pędzić w kierunku Ziemi. Uszka Hommie, które wystawały z rakiety, znów mocno i szybko fruwały. Wylądowała w swoim ogródku, gdzie czekała na nią Pieskowa Wróżka. Spytała, czy Hommie się podobało.

– Oczywiście, było pięknie w tym niebie i spotkałam prawdziwe anioły, a nawet mojego własnego pieskowego aniołka – powiedziała Hommie.

Pieskowa Wróżka tylko się uśmiechnęła, pogłaskała Hommie i coś jej szepnęła do uszka. Hommie spojrzała na nią i polizała z wdzięczności.

Była bardzo szczęśliwa. Potem poszła położyć się na swoją kanapę, by troszkę odpocząć. Chwilę później wróciła Ola i zobaczyła, że Hommie śpi.

– Oj, ty mały leniuszku – powiedziała ciepło.

Gdyby tylko wiedziała, gdzie była Hommie. Podrapała ją za uszkiem i przykryła kocykiem. Hommie pomyślała, że opowie o wszystkim Stefankowi, jak wróci z przedszkola, a jak nie będzie rozumiał jej szczekania, to poprosi Pieskową Wróżkę, żeby to wszystko mu się przyśniło.

Dalej · Didżejką

Hommie w brokatowej marynarce za konsoletą, lasery i tłum
Didżejką
Didżejką11

Hommie
didżejką


Kiedyś Hommie zamarzyła sobie, jakby to było fajnie, gdyby tak choć przez jedną noc mogła zostać didżejką w dyskotece. Lubiła patrzeć, jak ludzie tańczyli, i często oglądała takie programy telewizyjne razem ze Stefankiem.

Ale jak zostać didżejką? Przecież pieski nie prowadzą imprez. Marzyła tak i marzyła, aż jak zwykle zjawiła się przed nią Pieskowa Wróżka.

– Wiem, o czym marzysz Hommiesiu – powiedziała. – Jak zechcesz, to jeszcze dzisiaj będziesz królową wszystkich didżejów.

I jak powiedziała, tak zrobiła. W tej samej chwili Hommie zobaczyła siebie w brokatowej marynarce i w diamentowym kapelusiku w pięknej sali, gdzie było mnóstwo ludzi. Na początku trochę się przestraszyła, bo nie wiedziała, czy sobie poradzi, ale jak wszyscy na sali zaczęli wykrzykiwać jej imię, nabrała odwagi.

– To przecież ja – pomyślała. I już wiedziała, że wszyscy ją lubią.

Hommie tańczy na stole didżejskim w brokatowej marynarce, tłum w dole
Didżejką13

Podniosła ogonek do góry – na ten znak wszyscy zamilkli i na sali zrobiła się zupełna cisza. Wsunęła płytę do odtwarzacza, położyła łapki na konsoli, jakby zawsze to robiła, i puściła pierwszy kawałek. Jak tylko muzyka zaczęła grać, Hommie uruchomiła światła – kolorowe, migające lasery. Wszyscy zakrzyknęli z radości i zaczęli tańczyć jak zwariowani.

Hommie była szczęśliwa, nie wiedziała, jak to się stało, że potrafiła obsługiwać prawdziwą didżejską konsolę. Pomyślała wtedy, że to Pieskowa Wróżka o wszystko się zatroszczyła.

Potem, jak już zabawa nieźle się rozkręciła, przeszczęśliwa Hommie wskoczyła na swój didżejski stół i zaczęła tańczyć. Śpiewała rock and rolla i nawet trochę stepowała. Sala oszalała z radości, wszyscy razem z Hommie śpiewali i tańczyli. Wtedy mała didżejka uruchomiła światełka, które wyglądały jak wybuchające wulkany. Było naprawdę odlotowo.

Tego wieczoru Hommie została królową wszystkich didżejek. Kilku imprezowiczów podeszło do niej, wzięli ją na ręce i zaczęli podrzucać do góry tak wysoko, że jej uszka fruwały w powietrzu.

– Królowa wszystkich didżejów!!! – wołali chórem.

A potem ktoś przyniósł jej cały talerz cieplutkich parówek i miseczkę z wodą, żeby sobie trochę zjadła i napiła się.

Didżejką14

Przez całą noc Hommie szalała za konsoletą, ciągle miksowała nowe kawałki, tańczyła, a czasem szczekała z radości. Wtedy też wszyscy tańczący szczekali razem z nią – to było super. Taka szczekająca dyskoteka.

Zaczęło robić się jasno – wstawał nowy dzień. Hommie i wszyscy goście poczuli, że są zmęczeni. Każdy chciał się pożegnać z Hommie i podziękować jej za odlotową imprezę. Każdego tancerza Hommie lizała po nosie, a oni drapali ją za uszkami.

Potem Hommie zamknęła oczka i w tej samej chwili znalazła się na kanapie obok swojego Stefanka. Nawet nie zdążyła podziękować Pieskowej Wróżce, bo była tak zmęczona.

– To nic, podziękuję jej następnym razem – pomyślała szczęśliwa Hommie.

Nikt nic nie zauważył, tylko Stefanek zdziwił się, że Hommie miała brokat na sierści i była cała spocona. Wiedział, że jest niezwykłym pieskiem i że może znów gdzieś ją zabrała Pieskowa Wróżka. Przytulił się do niej mocno, a ona jak zawsze polizała go z miłością po nosku.

Dalej · Na wyścigach

Hommie w żółto-czarnym kombinezonie pędzi diamentowym samochodem
Wyścigi
Na wyścigach16

Hommie
na wyścigach


Hommie czasem oglądała z Olą oraz jej przyjacielem Alwinem wyścigi samochodowe w telewizji. Zawsze wtedy zamykała oczy i marzyła – jakby to było fajnie mknąć po torze takim szybkim samochodem. Nawet widziała siebie, jak siedzi za kierownicą ubrana w żółto-czarny kombinezon rajdowy, kask oraz specjalne okulary.

Kiedyś, kiedy jak zawsze marzyła sobie o wyścigu, pojawiła się przed nią Pieskowa Wróżka.

– Wiem, o czym marzysz – powiedziała słodkim głosikiem. – Spełnię twoje marzenie, ale masz tylko trzy okrążenia, potem musisz wrócić, bo inaczej czar pryśnie.

Hommie bardzo się ucieszyła na widok Wróżki, bo bardzo ją kochała, a poza tym Wróżka zawsze sprawiała jej miłe niespodzianki.

Hommie na podium z talerzem parówek, obok bokser Kajtek
Na wyścigach18

Pieskowa Wróżka machnęła swoją różdżką i Hommie w tej samej chwili znalazła się na torze wyścigowym. Miała na sobie piękny żółto-czarny kombinezon, rękawice, czarne okulary i złoty kask – ale taki specjalny, z otworami na uszy, żeby sobie mogły fruwać, kiedy będzie jechała. Jej samochód był taki, jak sobie wymarzyła – diamentowy, z otwartym dachem i na dodatek ze specjalnym guzikiem, który dodaje nitro, czyli takim, który nadaje pojazdowi prędkości rakiety. Na trybunach był tłum ludzi ze swoimi pieskami. Wszyscy krzyczeli: HOMMIE, HOMMIE! Zdziwiła się, skąd znają jej imię, ale pomyślała, że Pieskowa Wróżka o wszystko zadbała i radośnie pomachała do publiczności ogonkiem. Potem wsiadła do samochodu i podjechała do linii startowej.

Obok niej, w czerwonej wyścigówce, siedział bokser Kajtek. Miło spojrzał na Hommie i zaproponował: – Pościgamy się?

– Jasne, z przyjemnością – odpowiedziała Hommie.

Ruszyli. Hommie w swojej wyścigówce z napędem nitro wystartowała jak rakieta, daleko z tyłu jechał Kajtek. Hommie pędziła, tylko uszy jej fruwały na wietrze. Było fantastycznie, Hommie jeszcze przygazowała – teraz to już nawet nie widziała trybun, tak szybko pędziła. Zrobiła jeszcze jedno okrążenie i przypomniała sobie, co powiedziała jej Pieskowa Wróżka, że ma tylko trzy okrążenia, bo inaczej czar pryśnie. Rozpędziła się na ostatnim okrążeniu tak bardzo, że prawie leciała w powietrzu i na koniec zatrzymała swoją wyścigówkę zaraz za linią mety. Była niesamowicie szczęśliwa.

Na wyścigach19

– Szkoda, że tego nie mogą widzieć Stefanek, Ola i Alwin – pomyślała.

Na mecie czekała na nią Pieskowa Wróżka, która pomachała jej świetlistymi skrzydełkami i powiedziała, że bardzo się cieszy, że Hommie dotrzymała słowa i zrobiła tylko trzy okrążenia – tak jak było umówione. Potem Hommie stanęła na podium, bo oczywiście wygrała ten wyścig. Na drugim miejscu był bokser Kajtek, który pogratulował jej wygranej. Główną nagrodą był wielki talerz parówek i mirabelkowa oranżada. Hommie podzieliła się parówkami z Kajtkiem, a oranżadę dała Pieskowej Wróżce.

Nauczyła się, że można być niezwyciężoną, ale nigdy kosztem innych. Polubiła Kajtka i wcale z nim nie walczyła, tylko świetnie się bawiła i on również. Liznęła Pieskową Wróżkę w nosek w podziękowaniu. W tej samej chwili wróciła do swojego domku. Ola siedziała akurat przy komputerze.

– Stefanek, Alwin!!! Chodźcie szybko – zawołała nagle.

Wszyscy podbiegli do ekranu komputera, na którym zobaczyli wyścigi samochodowe i… swoją Hommie, jak pędziła diamentowym samochodem, a potem odbierała główną nagrodę jako zwyciężczyni wyścigów. Zdziwieni spojrzeli na Hommie, która leżała cichutko zmęczona na kanapie.

– Jakiego mamy niezwykłego pieska – pomyśleli. Mocno ją wszyscy przytulili, a ona polizała ich po noskach.

Dalej · Hommiekowa planeta

Hommie na planecie pokrytej takimi samymi pieskami i delfinami
Planeta
Hommiekowa planeta21

Hommie i
Hommiekowa planeta


Hommie miała dziwne marzenie. Pomyślała sobie kiedyś, jakby to było fajnie, gdyby na Ziemi było więcej takich samych piesków jak ona. Miliony Hommie i nic więcej. A ona byłaby tam jamnikową królową wszystkich nowych Hommie. Zawołała jak zawsze na pomoc Pieskową Wróżkę. Wróżka zaraz się pojawiła, zamachała swoimi mieniącymi się skrzydełkami i spytała: – Czego sobie życzysz, Hommiesiu?

– Wróżko, wróżko, chcę, by całą Ziemię pokryły takie same pieski jak ja, czyli żeby powstała nowa planeta – Planeta Hommiekowa.

Wróżka zaśmiała się serdecznie, spojrzała na Hommie z rozbawieniem i powiedziała: – Twoje marzenie, Hommieczku, zaraz się spełni. I machnęła swoją czarodziejską różdżką.

Hommie zmartwiona wśród sobowtórów, nad nią Pieskowa Wróżka
Hommiekowa planeta23

W tej samej sekundzie koło Hommie pojawiła się druga Hommie – ta wyczarowana. Spojrzała na nią, pomerdała ogonkiem i szczeknęła dwa razy. Była identyczna jak Hommie. Miała śliczne brązowe oczka, duże uszka i wyglądała jak zwyczajny jamnik, miała tylko trochę większą głowę. Chwilę później pojawiła się następna Hommie i tak samo pomerdała ogonkiem i szczeknęła dwa razy. Hommie była bardzo szczęśliwa. Wokół niej pojawiały się wciąż nowe pieski, czyli kolejne Hommie.

Zrobiło się gwarno, bo wszystkie jamniczki głośno szczekały i machały ogonkami. Wszystkie tak samo strzelały oczkami na lewo i prawo oraz trzepotały uszkami, kiedy biegły. Hommie bardzo się to wszystko podobało. Gdzie tylko spojrzała, pojawiały się nowe pieski.

W końcu zrobiło się ich tak dużo, że zaczynały zajmować każdy wolny kawałek ziemi. Wkrótce pokryły całe ulice, parki, góry i lasy. Były dosłownie wszędzie, cała planeta była teraz pełna nowych Hommieków, wszystkie szczekały i machały ogonkami. Były nawet w morzach i oceanach – gdzie wesoło sobie pływały i pluskały się z delfinami. Gdyby jakiś kosmonauta spojrzał z góry na Ziemię, to zobaczyłby planetę składającą się z samych piesków, merdających ogonków i powiewających uszek.

Prawdziwa Hommie zaczęła się trochę denerwować. Nie spodziewała się czegoś takiego. W dodatku zaczęło już brakować miejsca. Całą planetę zajęły jej sobowtóry. Powiedziała kilku najbliżej stojącym psiakom, że to ona jest prawdziwą Hommie, a one są tylko wyczarowane przez Pieskową Wróżkę. Pieski nie uwierzyły jej, bo każdy z nich uważał się za najprawdziwszego i szczekał na Hommie ze złością.

Hommiekowa planeta24

Hommie zaczęła się bać, co będzie, gdy zabraknie miejsca na Ziemi dla Stefanka i jego mamusi Oli. Trzeba wezwać Wróżkę – pomyślała – bo za chwilę nowe Hommie zajmą nie tylko Ziemię, ale także Księżyc i inne planety. Nie będzie już lasów, gór, łąk, tylko wszędzie będą same pieski. Zatęskniła też za swoim Stefankiem i chciała już być tylko z nim.

– Jejku, co ja zrobiłam! Wróżko, przybądź do mnie, chcę już zakończyć to pieskowe szaleństwo – zawołała zrozpaczona.

Pieskowa Wróżka pojawiła się natychmiast.

– I co, Hommiesiu, zmieniłaś zdanie? – zapytała.

– Pieskowa Wróżko, już dosyć, zabierz stąd te wszystkie pieski. Chcę zostać sama – tylko ja i moja rodzina – zawołała zrozpaczona Hommie. – Teraz już wiem, że to był niemądry pomysł. Zrozumiałam, że na całym świecie może być tylko jeden piesek Hommie i jestem nim ja. Nie można być kimś innym. Każdy jest wyjątkowy i tak ma być. Zrozumiałam, że jestem NIEPOWTARZALNA i że warto być sobą.

Pieskowa Wróżka uśmiechnęła się i powiedziała: – Widzisz, warto być tą jedyną na świecie Hommie. Nie znajdziesz nigdzie takiej samej i tak kochanej przez twojego Stefanka.

Zaśmiała się jeszcze raz i powiedziała, że bardzo rozbawiła ją ta szczekająca planeta składająca się z samych merdających ogonków i fruwających uszu.

Dalej · I myszka

Hommie nos w nos z małą brązową myszką na kafelkach
Myszka
I myszka26

Hommie
i myszka


Pewnego dnia Hommie spała sobie wygodnie na tapczanie, bo bardzo zmęczyła się bieganiem. Nikogo nie było w domu, bo Ola ze Stefankiem poszli na zakupy. Leżała tak sobie na tapczanie Oli, śniąc o kiełbaskowym drzewie, kiedy przebudziło ją jakieś szuranie. Otworzyła swoje pieskowe oczy i zaczęła nadsłuchiwać. Dziwne szuranie znowu się powtórzyło. Hommie zeskoczyła z tapczanu i pobiegła do rogu pokoju, skąd dochodziły te tajemnicze odgłosy. Kiedy zobaczyła, kto to tak szura, jej pieskowe oczka otworzyły się bardzo szeroko. To była mała brązowa myszka. Ona także otworzyła bardzo szeroko swoje czarne oczka – ale ze strachu, bo pomyślała, że Hommie ją zaraz zje.

– Nie bój się, malutka – powiedziała Hommie. – Nic ci nie zrobię, jesteś taka śliczna.

Mała myszka nawet nie drgnęła.

– Skąd się tu wzięłaś? – spytała ciepłym głosem Hommie.

Hommie pilnuje Kizi Mizi w złotej doniczce w spiżarni
I myszka28

Myszka powiedziała, że szukała ciepłego miejsca. Idzie zima i żeby nie zamarznąć, postanowiła schronić się w domu zamieszkanym przez ludzi. Hommie zrobiło się bardzo żal małej myszki. Okazało się, że ma na imię Kizia Mizia. Hommie postanowiła jej pomóc. Najpierw kazała jej pójść za sobą do kuchni, gdzie w jej miseczce zostało trochę ciepłego rosołku z makaronem i marchewką.

– Najedz się, malutka, na pewno jesteś głodna – powiedziała.

Hommie miała dobre serduszko i dzieliła się z innymi. Myszka podjadła sobie, bo była bardzo wygłodniała. Potem Hommie pomyślała, gdzie Kizia Mizia mogłaby przezimować, tak żeby nikt jej nie zobaczył. Najpierw pomyślała o garażu, ale tam było zimno, więc wymyśliła, że zrobi myszce mały domek pod doniczką w spiżarni. Powiedziała jej jednak, żeby sama nie podkradała jedzenia, bo wtedy Ola mogłaby coś zauważyć.

Hommie obiecała, że sama będzie jej dawała jakieś jedzonko, a Kizia Mizia zgodziła się na to. Hommie wybrała złotą doniczkę, do środka włożyła mięciutką chusteczkę, żeby małej myszce było miło i przytulnie. Powiedziała jej dobranoc i nie kazała samej nigdzie chodzić, bo Rysia – czarny piesek, który także mieszkał w tym samym domu co Hommie – nie była przyjacielem myszek, oj nie była.

I myszka29

Kizia Mizia mieszkała w domku całą zimę. Hommie opiekowała się nią, przynosiła jedzonko i chroniła przed Rysią.

Wiosną Kizia Mizia podziękowała pięknie Hommie za opiekę i powiedziała, że odchodzi do lasu, bo tam jest jej prawdziwy dom i rodzina, która na nią czeka. Hommie była trochę smutna, bo polubiła Kizię Mizię, ale cóż – przecież myszki mają inne życie niż pieski. Kiedy Kizia Mizia odeszła, Hommie poszła do Stefanka i mocno się do niego przytuliła, bo było jej smutno, a Stefanek, który wszystko wiedział, pocałował ją w nosek.

Dalej · Zakochana

Hommie i Kapsel siedzą przytuleni na łące, nad nimi serca
Zakochana
Zakochana31

Hommie
zakochana


Hommie lubiła siedzieć na tapczanie ze Stefankiem i jego mamusią Olą i razem oglądać filmy. Szczególnie podobały się jej historie miłosne. Patrzyła swoimi pieskowymi oczkami, jak ludzie na filmach wyznają sobie miłość i przytulają się do siebie. Hommie była już dorosłym pieskiem, bo właśnie skończyła dwa lata. Pomyślała, jakby to było fajnie się zakochać.

– Jeżeli ludzie mogą się zakochiwać, to pieski pewnie też mogą – pomyślała. Ale jak spotkać tego jedynego? Hommie pomyślała, że jak przyjdzie czas, to na pewno sam się znajdzie.

Hommie i Kapsel biegną po łące nad rzeką
Zakochana33

Kiedyś pojechała z Olą i Stefankiem na wycieczkę do miejsca, które nazywało się Trzykolne Młyny. Była tam wielka rzeka, las i łąka. Hommie bardzo lubiła tam jeździć, bo mogła się wybiegać do woli. Inni ludzie bardzo rzadko tam przyjeżdżali, a jeśli już się pojawiali, to zawsze ze swoimi pieskami. Pewnego dnia, jak tylko Hommie wyskoczyła z samochodu, od razu zorientowała się, że nie jest sama. Daleko nad rzeką zobaczyła jakiegoś człowieka z psem. Hommie jak zawsze zaczęła biegać radośnie po łące – bo było to jej ulubione zajęcie na Trzykolnych Młynach. Kiedy dobiegła do drzew rosnących nad brzegiem rzeki, z zarośli wyskoczył jakiś piesek. Hommie zatrzymała się zaskoczona i zobaczyła, że ten obcy piesek jest bardzo ładny. Pieski podeszły do siebie i przywitały się po psiemu, czyli obwąchały się od noska po koniec ogona. Nieznajomy piesek był trochę podobny do Hommie, miał w sobie coś z jamnika i coś z dobermana. W dodatku obcy piesek miał duże oczy i takie same uszka jak Hommie.

Zakochana34

Nieznajomy piesek powiedział do Hommie w pieskowym języku, że nazywa się Kapsel i że często tu przyjeżdża ze swoim opiekunem Igorem. Potem oba pieski zaczęły się bawić – ganiały się, skakały i przewracały z radości. Hommie była szczęśliwa, jej oczka błyszczały, a uszy powiewały radośnie. Pieski umówiły się, że znowu się spotkają na Trzykolnych Młynach – tylko jak to zrobić? Postanowiły, że następnego dnia będą tak długo szczekały i biegały do samochodu, aż Ola i Igor wezmą je znowu na łąki. Miały tak zrobić, kiedy słońce będzie wysoko na niebie.

Następnego dnia oba pieski szczekały i ciągnęły lekko zębami za spodnie swoich opiekunów w stronę samochodu.

– Chcesz jechać na spacer? – zapytała Ola, patrząc, jak jamniczka biegała wokół samochodu. Hommie radośnie zaszczekała na potwierdzenie. W tym samym czasie Kapsel robił to samo i Igor domyślił się, że jego pies chce jechać na spacer. Udało się, oba pieski były już w samochodach i jechały na łąki, aby się ponownie spotkać. Jak wielka była ich radość, gdy znów się zobaczyły. Biegały jak szalone, lizały sobie mordki, piły razem wodę z rzeki. Hommie poczuła, że się zakochała. Kapsel był taki słodki i taki opiekuńczy. No i taki fajny. Od tej pory stały się nierozłączne. Bardzo często spotykały się na Trzykolnych Młynach, bo zawsze robiły tę samą sztuczkę ze szczekaniem i ciągnięciem swoich opiekunów do samochodów. Hommie była bardzo szczęśliwa. Jej marzenie się spełniło – nawet bez pomocy Pieskowej Wróżki.

Każda żywa istota ma prawo do szczęścia – nawet mały piesek.

Dalej · I przyjaciele

Hommie przytula jasnego Gustawa i czarną Rysię na łące
Przyjaciele
I przyjaciele36

Hommie
i przyjaciele


Hommie ma dwoje pieskowych przyjaciół – Gustawa i Rysię. Gustaw jest mały i żółty, a Rysia też mała, ale za to czarna. Są pięknymi, bardzo miłymi kundelkami. Przyjaźnią się z Hommie, chociaż są od niej dużo starsze. Hommie to młody piesek, wesolutki i rozbiegany, ale jej przyjaciele też są wesołymi pieskami, lubią razem ganiać i kopać w ziemi dziury.

Szczególnie szaleją, jak biegają po łąkach nad rzeką, gdzie na spacery zabiera je samochodem babcia Marysia. Hommie lata wtedy jak oszalała, Gustaw idzie spokojnie, a Rysia goni polne myszki.

Wszystkie pieski bardzo się lubią i często śpią razem przytulone do siebie. Czasem się trochę pokłócą o jakiś smakowity kawałek mięska, ale szybko o tym zapominają i znowu są prawdziwymi przyjaciółmi.

Mają też swoje pieskowe tajemnice, o których wiedzą tylko one. Kiedy zostają same w domu, to grają sobie w makao albo w różne gry planszowe. Szczególnie lubią „Skaczące czapeczki”.

Hommie prowadzi samochód, Gustaw i Rysia jadą z nią
I przyjaciele38

Wszyscy myślą, że pieski nic nie umieją, tylko szczekają i śpią, ale one są mądre. Jak nikogo nie ma w domu, to idą sobie do lodówki, otwierają drzwi i biorą, co im smakuje, a potem pilotem włączają muzykę i leżą najedzone na kanapie.

– Czy ktoś brał z lodówki parówki? Bo nie mogę znaleźć – pyta zdziwiona Ola, nie przypuszczając, że Hommie i reszta łasowali podczas jej nieobecności.

Pieski lubią też jeździć samochodem. Gustaw, jak jedzie z babcią Marysią, to siedzi jej na kolanach i trzyma łapki na kierownicy, Rysia patrzy sobie na drogę, a Hommie śpi na tylnym siedzeniu.

Kiedyś Hommie zauważyła, że Ola nie wyłączyła silnika w samochodzie. Zawołała wtedy Rysię i Gustawa, żeby szybko wsiadły do samochodu, a sama usiadła za kierownicą. Potem zawołała Pieskową Wróżkę.

– Wróżko, Pieskowa Wróżko, potrzebuję Cię!

– Jestem, w czym mogę Ci pomóc?

– Chcielibyśmy z moimi przyjaciółmi wybrać się samochodem nad rzekę, ale nie umiem prowadzić samochodu – powiedziała Hommie.

– Wskakujcie na siedzenia, a zobaczycie, że samochód sam pojedzie tam, gdzie będziecie chciały.

Pieskowa Wróżka machnęła jak zawsze swoją różdżką, a wtedy samochód odezwał się: – Dokąd mam jechać?

Pieski zaniemówiły. Mówiący samochód? Ale Hommie powiedziała swoim przyjaciołom, żeby się nie bały.

– Zabierz nas nad rzekę – zdecydowała Hommie.

I przyjaciele39

Samochód ruszył. Hommie otworzyła okno, a jej duże uszka zaraz zaczęły fruwać na wietrze. Było fajnie. Hommie wiedziała, jak jechać, bo zawsze patrzała, jak Ola jeździła samochodem i zapamiętała drogę. Ludzie myśleli, że śpi, a ona zawsze patrzyła, jak się prowadzi samochód. Nad rzeką psiaki wysiadły, poszły się wykąpać, a potem sobie trochę pobiegały, napiły się wody z rzeki, zjadły przywiezione parówki i uwielbiany smakołyk – kawałki kalarepki.

– Czas wracać, bo Ola się zmartwi, jak zobaczy, że nie ma samochodu – powiedziała Hommie.

Pieski wsiadły do auta i pojechały do domu. W czasie drogi minęły wędkarza, który wracał znad rzeki. Jak zobaczył, że samochód prowadzą pieski, to aż spadł z roweru ze zdziwienia.

Ola na szczęście nie zauważyła braku samochodu. Zauważył to tylko Stefanek, ale nic mamie nie powiedział. Chłopczyk podszedł do Hommie, mocno ją przytulił i powiedział, że wie, gdzie pojechały samochodem, ale nie zdradzi ich tajemnicy. Psinka liznęła go z wdzięcznością i mocno się do niego przytuliła. Podziękowała swojej kochanej Wróżce za pomoc. „Jak dobrze mieć przyjaciół, na których można polegać” – pomyślała.

Wszystkie pieski mają swoje tajemnice, ale tylko dzieci mogą o nich wiedzieć.

Dalej · Idzie w świat

Hommie w koszyku niesionym przez żurawie nad rzeką i polami o zachodzie słońca
W świat
Idzie w świat41

Hommie
idzie w świat


Pewnego dnia Hommie postanowiła wyruszyć w świat. Była ciekawa, jaki jest.

Po cichutko wstała rano, liznęła na pożegnanie Stefanka i Olę, którzy spali, i cichutko wyszła na dwór przez otwarte drzwi. Było ciepło, więc Hommie pobiegła przed siebie, aż dotarła do stacji kolejowej. Tam poczekała na pociąg i kiedy się zatrzymał, to niepostrzeżenie wskoczyła do wagonu. Pociąg ruszył. Wyjrzała przez okno, aż na wietrze zaczęły fruwać jej uszy. Była bardzo szczęśliwa.

Hommie jedzie motocyklem w kasku, uszy fruwają
Idzie w świat43

Dosyć długo jechała tym pociągiem, aż postanowiła wysiąść. Nikt jej nie zauważył. Hommie zrobiła się głodna, więc postanowiła znaleźć coś do jedzenia. Trafiła do małej wsi i tam spotkała Borysa – psa, który w niej mieszkał. Grzecznie się z nim przywitała, powiedziała, że jest w podróży i jest trochę głodna. Jak Borys to usłyszał, to zaprosił Hommie na podwórko, gdzie mieszkał, i dał jej wielką kość, żeby sobie zjadła. Hommie z apetytem zjadła ten obiadek, potem przytuliła Borysa i liznęła go w nos w podziękowaniu.

Ruszyła dalej i wkrótce zobaczyła na drodze pana na motocyklu. Był miły i się do niej uśmiechał, pomerdała ogonkiem i chciała wskoczyć na motor. Człowiek zrozumiał, czego chciała. Dał jej kask i wsadził na motor. Hommie znów mocno fruwały uszy, jak tak jechała. Bardzo jej się podobała ta jazda. Potem motocyklista ją wysadził, bo wracał do domu, ale przedtem kupił jej w sklepie wielką parówkę, żeby nie była głodna. Hommie polizała motocyklistę w podziękowaniu i poszła spać pod krzak porzeczki. Było ciepło, więc miło jej się spało.

Idzie w świat44

Następnego dnia Hommie zobaczyła na drodze jadący autobus. Pan kierowca, gdy ją zobaczył, zatrzymał pojazd i zaprosił do środka, więc dalej już jechała sobie wygodnie autobusem.

Zatrzymali się nad morzem. Hommie nigdy nie widziała jeszcze morza. Chciała się napić, ale woda w morzu była słona. Mogła się za to wykąpać i poganiać za mewami. Potem zaczęła tęsknić za Stefankiem. Postanowiła jak najprędzej wrócić do domu. Ale była bardzo daleko i nie wiedziała, co zrobić. Z żalu i tęsknoty zaczęła cichutko piszczeć. Usłyszały to żurawie, które przelatywały właśnie nad jej głową. Ptaki wylądowały koło Hommie i powiedziały, że będą leciały nad domem Oli i Stefanka i że ją ze sobą zabiorą, jeśli tylko chce. Hommie się zgodziła i żurawie uniosły ją w powietrze. Hommie znów fruwały uszy. Widziała świat z góry, był bardzo piękny i bardzo się jej podobał.

W końcu żurawie wylądowały koło domu Stefanka. Hommie im ładnie podziękowała, polizała po dzióbkach i szybko pobiegła do swojego domu.

Zrozumiała, że świat jest piękny, ale najpiękniejsze chwile to te spędzone z rodziną. W domu Stefanek zaczął skakać z radości i zawołał mamę, żeby zobaczyła, że Hommie wróciła. Wszyscy się o nią bardzo martwili. Stefanek mocno ją przytulił, przyniósł jej z lodówki ulubione parówki i lody truskawkowe na deser, a potem usnęli przytuleni do siebie, a mama Ola przykryła ich kocykiem.

Dalej · Na pustyni

Hommie biegnie po wydmach w niebieskim turbanie i okularach, wielbłądy w tle
Pustynia
Na pustyni46

Hommie
na pustyni


Hommie ze Stefankiem oglądała film o pustyni. Widziała na tym filmie wielbłądy i dużo piachu. Pomyślała sobie, że fajnie byłoby tak sobie pobiegać po takiej wielkiej piaskownicy. Bardzo lubiła biegać po piachu, to była najlepsza zabawa razem ze Stefankiem.

Kiedyś Ola razem ze Stefkiem i Alwinem postanowili polecieć samolotem do Egiptu, a tam była pustynia. Hommie miała zostać w domu pod opieką babci Marysi. Rano, jak wszyscy szykowali się do drogi, Hommie niepostrzeżenie wskoczyła do bagażnika samochodu i siedziała cichutko jak mysz pod miotłą. Ola myślała, że piesek śpi w domu, więc ruszyli niczego nieświadomi w drogę.

Jak tylko się zatrzymali, Hommie wyskoczyła z bagażnika i szybko pobiegła na lotnisko. Było tam dużo samolotów – mieli zaraz wznieść się wysoko w niebo, prosto na pustynię. Wyczuła swoim noskiem zapach samolotu, który miał lecieć do Egiptu. Akurat wjeżdżały do niego bagaże i Hommie skoczyła między walizki i tak dostała się do środka.

Hommie płynie przy rafie z żółwiem Hipolitem i ośmiorniczką
Na pustyni48

Siedziała sobie cicho koło walizek Oli, bo wyczuła jej zapach wśród innych bagaży. Trochę się bała tak lecieć wysoko po niebie, ale pomyślała, jak będzie fajnie na tej wielkiej piaskownicy, czyli na pustyni.

Samolot wzbił się w górę, a potem Hommie poczuła, że obniża lot. Jak wylądował, otworzył się luk bagażowy i suczka szybko wyskoczyła i pobiegła w stronę Oli, Stefanka i Alwina.

Ola, jak zobaczyła Hommie, to tylko zawołała: – Ojej, skąd się tu wzięłaś, piesku? Ale Hommie już wszystkich lizała i tuliła się do Stefanka. A Alwin tylko się uśmiechał. Hommie pojechała z nimi do hotelu.

W Egipcie było bardzo gorąco, bo to przecież Afryka, ale na całe szczęście w hotelu był też basen, do którego wskoczyła razem ze Stefankiem i wesoło się kąpali.

Na drugi dzień spełniły się jej marzenia, wszyscy pojechali na wycieczkę na pustynię. Mieli okulary i turbany, żeby piasek nie wchodził im w oczy. Hommie też miała specjalne niebieskie okulary i turban zawiązany między uszkami.

Na pustyni49

Najpierw pobawiła się ze Stefankiem w kulanego, to znaczy turlali się po wydmach i to było super. Potem Stefek poszedł pojeździć na wielbłądach, a Hommie biegała koło nich. Ta pustynia to była naprawdę taka wielka piaskownica, biegała więc jak oszalała, aż jej uszka fruwały. Potem wrócili, bo było bardzo gorąco i znowu Stefek i Hommie poszli się kąpać w basenie.

Niedaleko hotelu było też morze, ale inne jak to, nad którym była kiedyś z Olą, Stefkiem i Alwinem. Morze było ciepłe, bardzo niebieskie i pływało w nim dużo kolorowych rybek. W tym dniu wszyscy płynęli na wycieczkę statkiem, Hommie także. Na początku nie była zachwycona, bo statek się kołysał i źle się czuła. Potem się przyzwyczaiła i już jej się podobało.

Dopłynęli na lagunę, czyli tam, gdzie była płytka woda, żeby się wykąpać i ponurkować. Hommie też wskoczyła do wody, która była bardzo cieplutka i czysta. Kąpała się ze Stefankiem, ale odpłynęła trochę za daleko. Koło siebie zobaczyła nagle wielkiego żółwia. Miał na imię Hipolit. Żółw przywitał się z nią i zaproponował, żeby zanurkowali, to jej coś pokaże. Hommie zawołała Pieskową Wróżkę.

– Pieskowa Wróżko, chciałabym zanurkować w wodzie jak rybka – poprosiła.

– Dobrze, od tej chwili możesz bez przeszkód nurkować, nawet w głębiny.

Hommie zanurkowała z Hipolitem. Zobaczyła bardzo dużo kolorowych rybek. Było tam bardzo pięknie, jak w bajce. Żółw powiedział jej, że to jest rafa koralowa. Zobaczyła też śliczną małą ośmiorniczkę Nori.

Na pustyni50

Pomachała jej łapką, ale żółw prowadził ją w głębinę. Hommie popłynęła za nim, bo była ciekawa, jak tam jest.

W głębinie było ciemno i zobaczyła jakieś dziwne stworzenia ze świecącymi oczami, wyglądały jak z innej planety. Z daleka zauważyli rekina, ale popłynął dalej.

Ze wszystkich stron otaczały ją piękne falujące rośliny morskie. Wyglądały jak podwodny las. Hommie była zachwycona tym podwodnym światem.

Potem wypłynęli na powierzchnię, bo musiała wrócić na statek. To było magiczne. Podziękowała Pieskowej Wróżce, że mogła sobie nurkować.

Stefanek bardzo się ucieszył, jak zobaczył Hommie na statku, bo bał się, że coś jej się stało i był zmartwiony. Hommie pokazała łapką na wodę, żeby zrozumiał, gdzie była przed chwilą. Stefanek wszystko zrozumiał, bo dzieci i pieski umieją się porozumieć.

Była zadowolona i zmęczona tym podwodnym pływaniem z żółwiem. Zdążyła się jeszcze pożegnać z Hipolitem i podziękować, że ją zabrał na podwodną wycieczkę.

Jak wrócili, to od razu usnęła, taka była zmęczona wrażeniami. Ta wyprawa nauczyła ją, żeby nie bać się próbować nowych rzeczy i być ciekawą nieznanego.

Koniec bajek

Fine51

Koniec bajek.
Dobranoc, Hommie.


Hommie znów śpi na kanapie. Ola myśli, że to mały leniuszek. Stefanek wie lepiej.

Wszystkie pieski mają swoje tajemnice, ale tylko dzieci mogą o nich wiedzieć.

Maria Andrychiewicz

Hommie śpi na kanapie pod kocykiem, obok otwarta książeczka

Maria Andrychiewicz

Odlotowe przygody Hommie

Wszystkie pieski mają swoje tajemnice, ale tylko dzieci mogą o nich wiedzieć.